Pokaż przykład MUSIC ON THE HEAD -in search of the lost chord.

środa, 9 listopada 2011

10000 x Music on the head

10000 x Music on the head

   Mamy święto! Pewnie dla niektórych to nie jest dużo, ale ja się cholernie cieszę! 10000 odwiedzin to taka ładna, okrągła liczba. Pamiętam jak się cieszyłem, gdy pękł pierwszy tysiąc, teraz strzelił już dziesiąty, pozostaje mi już tylko czekać na setny :-) A więc korzystając z okazji chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkich odwiedzających, a w szczególności komentujących. Jedziemy dalej z tym koksem!
   A na zdjęciu (jakby ktoś nie wiedział) beczułka kondensatora elektrolitycznego 10000 uF. Tak na szczęście!

wtorek, 8 listopada 2011

Audio Show 2011

Audio Show 2011

   Już w ten weekend w Warszawie rusza po raz piętnasty Audio Show -czyli (prawie) najlepsze i (prawie) najdroższe klamoty do słuchania muzyki na świecie zgromadzone w jednym miejscu. To jedyna tego typu impreza w Polsce. Już od lat obiecuję sobie, że w tym roku jeszcze nie, ale w następnym na pewno pojadę. I tak też jest tym razem. Za rok pojadę!
   Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o wystawie, co tam znajdziecie, jak tam dojechać i inne organizacyjne sprawy, to wystarczy kilknąć w obrazek. A jeśli ktoś z Was, drodzy czytelnicy, pojawi się na tej imprezie, to proszę o krótką notkę :-)

niedziela, 6 listopada 2011

Nick Cave -Let love in

Nick Cave

   To płyta od której zacząłem słuchanie twórczości Nicka. Potem już tylko było poszukiwanie wcześniejszych płyt Pana Jaskinii. Po niej wydał "Murder ballads" która zdaje się być doskonałym uzupełnieniem "Let love in".
   Ale wracajmy do muzyki. Nie ma tu słabszego utworu. Zaczynamy świetnym "Do you love me?", a potem jest już tylko lepiej. Temat miłości wałkowany jest przez Cave'a od zawsze, ale tutaj gdy słyszymy "Despair and deception, Love's ugly little twins Come a-knocking on my door, I let them in" to aż chce się zapytać:


czwartek, 3 listopada 2011

Ministry -Psalm 69

Ministry

   Nie da się ukryć, że jest to najlepszy album Ministerstwa.  Takie rodzynki jak "N.W.O.", czy mój ulubiony "TV II" dają nieźle popalić. W sumie oprócz wcześniejszego "The Land of Rape and Honey" (którą to też mam na kasecie) to Ministry nie wydali nic, co chociażby zbliżyło się do muzyki tutaj nagranej. Jest moc, jest energia, jest wszystko to, co kochamy w industrialnym łomocie :-) Często wracam do tej kasety przypominając sobie radosne czasy studiowania, kiedy to w szczecińskim Słowianinie szalałem przy tych dźwiękach. Ech...
   Mam kumpla, który dawno temu połasił się na analoga Ministry z wcześniejszego ich okresu działalności i przeraził się nie na żarty, gdy usłyszał popowo-elektroniczną papkę. Ma tą płytę do dzisiaj, ale nie włącza jej nigdy. Ciekawe dlaczego?

wtorek, 1 listopada 2011

Harman Kardon HD7300 i... dynia :-)

Harman Kardon HD7300

   No nie mogłem się powstrzymać... Klocek brzydki jak noc, ale jeszcze nic spod szyldu Harmana Kardona nie rozkręcałem! Aukcja Allegro, odbiór osobisty... Poszliśmy po niego całą rodzinką. Córuchna potrzebowała halloweenową dynię, więc po drodze wstąpiliśmy do warzywniaka i zakupiliśmy takową. Dynia została poddana wieczorem pewnym przeróbkom i udoskonaleniom, a efekt finalny widać poniżej. W szkole mojej córeczki bardzo się podobała :-)



   Ale wracajmy do Harmana. Na początku miał służyć jako przeszczep lasera do mojej Yamaszki, ale przed aktem destrukcji postanowiłem mu się przyjrzeć bliżej. Rozkręciłem dziada i na samym początku zaskoczył mnie brak op-ampów wyjściowych. "Przecież muszą gdzieś tu być!" -pomyślałem. Wcale nie musiały. Stopień analogowy jest zrealizowany na tranzystorach. Zainteresowało mnie to na tyle, że poszukałem schematu i moje zaskoczenie było jeszcze większe. Część cyfrowa, część sterowania i część analogowa ma osobną linię zasilania! Z jednego trafa, to prawda, ale praktycznie na osobnych prostownikach i stabilizatorach. No, DAC pracuje na odczepie z mostka Graetz'a dedykowanego części cyfrowej, ale ma osobny stabilizator. Zresztą spójrzcie sami jak wygląda w środku.



   Po podłączeniu Harman zagrał o wiele ciekawiej niż moja Yamaha po przeróbkach! Decyzja zapadła.  HD7300 nie zostanie rozkręcony na części. Zostanie dopieszczony ręką Edgara! Będzie zabawa! 
   Aha, jeszcze jedno... Klamot kosztował złoty pięćdziesiąt drożej niż ta dynia...