Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ministry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ministry. Pokaż wszystkie posty
środa, 7 marca 2012
piątek, 27 stycznia 2012
Ministry -Twitch
Jechałem z albumami Ministry tak jakoś od końca. Więc dziś najwcześniejsze wydawnictwo jakie mam. "Twitch". Jakby go posłuchać tuż po albo przed "Psalm 69" to można by pomyśleć, że grają dwa różne zespoły.
Cóż my tu mamy! Elektroniczno-popowe przygrywki jak na przykład "Just Like You" albo "The Angel" przy których nawet nie warto za bardzo się rozpisywać, ale też jest jest całkiem fajny, dwunastominutowy, "Where You at Now? / Crash and Burn / Twitch (Version II)" pełen niepokojącego, brudnego, a nawet industrialnego zgiełku przyprawionego samplerowymi wstawkami. I to w sumie ten jeden kawałek jest jedynym ciekawym utworem na tej płycie. Cóż, prawdziwe Ministry dopiero miało się narodzić....
Cóż my tu mamy! Elektroniczno-popowe przygrywki jak na przykład "Just Like You" albo "The Angel" przy których nawet nie warto za bardzo się rozpisywać, ale też jest jest całkiem fajny, dwunastominutowy, "Where You at Now? / Crash and Burn / Twitch (Version II)" pełen niepokojącego, brudnego, a nawet industrialnego zgiełku przyprawionego samplerowymi wstawkami. I to w sumie ten jeden kawałek jest jedynym ciekawym utworem na tej płycie. Cóż, prawdziwe Ministry dopiero miało się narodzić....
piątek, 20 stycznia 2012
Ministry -The Land of Rape and Honey
To pierwsza kaseta Ministry jaką sobie kupiłem! I tak naprawdę od niej zacząłem słuchanie kapeli Ala Jourgensena. A zaczęło się od "Stigmata", które pierwszy raz usłyszałem na imprezie we wspominanym już tutaj Słowianinie. To zresztą pierwszy kawałek na płycie. Tak mnie porwał, że kilka dni później stałem się szczęśliwym posiadaczem kasety "Land of Rape and Honey". Oprócz chyba najbardziej znanego "Stigmata" jest tu całe mnóstwo świetnej muzyki, w której już słychać początki industrialnej rzezi, której apogeum miało nastąpić w następnym albumie zespołu -"Psalm 69". Chociaż i tutaj jest ostro, na pewno ostrzej niż na wcześniejszym "Twitch".
Ciężko mi się pisze o konkretnych utworach gdy słucham kaset, bo czasem trudno policzyć, który kawałek właśnie leci. Na CD wystarczy spojrzeć na wyświetlacz, na vinylu od biedy można policzyć rowki, jak się człowiek uprze, a przy taśmie... Chwila nieuwagi, skupienia się na czymś innym na kilka minut i już nie wiadomo, czy słuchamy utworu drugiego, trzeciego czy może już czwartego. Zwłaszcza, gdy materiał jest nowy, albo nie słuchany od lat... Do tego jeszcze moja kaseta jest strasznie zjechana od częstego słuchania i czasem nie słychać jednego kanału. Ale mimo to wciąż lubię do niej wracać. Trochę z sentymentu, ale chyba raczej więcej chęci posłuchania dobrej płyty.
Ciężko mi się pisze o konkretnych utworach gdy słucham kaset, bo czasem trudno policzyć, który kawałek właśnie leci. Na CD wystarczy spojrzeć na wyświetlacz, na vinylu od biedy można policzyć rowki, jak się człowiek uprze, a przy taśmie... Chwila nieuwagi, skupienia się na czymś innym na kilka minut i już nie wiadomo, czy słuchamy utworu drugiego, trzeciego czy może już czwartego. Zwłaszcza, gdy materiał jest nowy, albo nie słuchany od lat... Do tego jeszcze moja kaseta jest strasznie zjechana od częstego słuchania i czasem nie słychać jednego kanału. Ale mimo to wciąż lubię do niej wracać. Trochę z sentymentu, ale chyba raczej więcej chęci posłuchania dobrej płyty.
czwartek, 3 listopada 2011
Ministry -Psalm 69
Nie da się ukryć, że jest to najlepszy album Ministerstwa. Takie rodzynki jak "N.W.O.", czy mój ulubiony "TV II" dają nieźle popalić. W sumie oprócz wcześniejszego "The Land of Rape and Honey" (którą to też mam na kasecie) to Ministry nie wydali nic, co chociażby zbliżyło się do muzyki tutaj nagranej. Jest moc, jest energia, jest wszystko to, co kochamy w industrialnym łomocie :-) Często wracam do tej kasety przypominając sobie radosne czasy studiowania, kiedy to w szczecińskim Słowianinie szalałem przy tych dźwiękach. Ech...
Mam kumpla, który dawno temu połasił się na analoga Ministry z wcześniejszego ich okresu działalności i przeraził się nie na żarty, gdy usłyszał popowo-elektroniczną papkę. Ma tą płytę do dzisiaj, ale nie włącza jej nigdy. Ciekawe dlaczego?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



