Pokaż przykład MUSIC ON THE HEAD: Cannibal Corpse -in search of the lost chord.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cannibal Corpse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cannibal Corpse. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2011

Cannibal Corpse -The wretched spawn

Cannibal Corpse

   Jest moc? Pewnie, że jest! Tak w ogóle, to raczej nie słucham death metalu, Cannibal Corpse jest wyjątkiem. Cenię ich za szybkość, głos wokalisty, za te wszystkie energetyczne kawałki, które potrafią mnie postawić na nogi szybciej niż mocna kawa. Jest tylko jeden problem. A właściwie dwa. 
   Pierwszy to taki, że kompletnie nie rozróżniam utworów :-) Lubię tą napierdzielankę, ale jaki to kawałek, z której płyty -zabijcie mnie, nie wiem. Więc tak naprawdę to nie ma znaczenia, czy bym tu przedstawił powyższy "The wretched spawn" czy też "Butchered at birth" (od tego drugiego rozpoczęła się moja przygoda z Kanibalami).
   Drugi problem jest taki, że przesłuchanie jednej płyty dostarcza mi takiej dawki energii, że wystarcza na miesiąc. Nie mógłbym cały dzień spędzić przy death metalowych rykach. To dla mnie za dużo.
   Osobnym tematem są okładki płyt -tak obrzydliwe, że aż na swój sposób... niepowtarzalne. Chciałem napisać "piękne" ale grubo bym przesadził :-) W niektórych krajach były nawet zabronione, a we wszystkich zestawieniach nakrwawszych okładek Cannibal Corpse trzyma czołowe pozycje. A palmę pierwszeństwa dzierży wspomniany wcześniej "Butchered at birth".
   To jak? Słuchamy?